III Niedziela Adwentu

III Niedziela Adwentu

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?»
Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie».

Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».

Mt 11, 2-11

 

Do każdego okresu liturgicznego (może z wyjątkiem okresu zwykłego) można przyporządkować kilka słów, które są w nim szczególnie często podkreślane. I tak jak w Wielkim Poście wszystko skupia się na męce i na pokucie, tak w Adwencie koncentrujemy się na słowie oczekiwanie.

Na co takiego my właściwie czekamy? Zapewne na wiele rzeczy… Niektórzy mogą czekać na wakacje, inni na nowy film, który ma być w kinach, jeszcze inni mogą czekać na narodziny dziecka. Zdarza się nawet, że ktoś czeka na śmierć. Ale czego takiego (lub kogo) powinniśmy oczekiwać my, chrześcijanie? Odpowiedź brzmi: czekamy na przyjście Chrystusa. To przyjście możemy rozumieć na różne sposoby: po pierwsze - przyjście Chrystusa jako Mesjasza – stał się Człowiekiem, aby nas zbawić. Po drugie – powtórne przyjście Chrystusa, czyli tzw. Paruzja. Możemy też to przyjście rozumieć, jako przyjście Chrystusa do mojego serca. Jezus z pewnością pragnie zamieszkać w nas, w naszych rodzinach, wspólnotach, miejscach pracy, itd.

Jakiego rodzaju ma być to nasze oczekiwanie? Możemy czekać z przerażeniem, ze swego rodzaju niepokojem (jak na poważną operację albo wyniki egzaminu). Kościół podpowiada, że Adwent to czas radosnego oczekiwania. Szczególnie przypomina nam o tym dzisiaj, w trzecią Niedzielę Adwentu zwaną Niedzielą Gaudete (łac. radujcie się).

Po oczekiwaniu przychodzi czas wypełnienia – Jezus Chrystus nadszedł. W dzisiejszej Ewangelii mamy taką właśnie sytuację – Jezus przyszedł… Tylko nie za bardzo został rozpoznany. Misją Jana Chrzciciela jest właśnie rozpoznanie przychodzącego Mesjasza. Nie bez powodu o Janie Chrzcicielu mówi się jako o nowym Eliaszu. Zadanie Eliasza również polegało na rozpoznaniu przychodzącego Pana (1 Krl 11). Pan wtedy nie przyszedł do niego w wichrze, burzy czy ogniu – On przyszedł w lekkim powiewie (dosłownie tłumacząc: „w głosie łagodnej ciszy”). To samo dzieje się z przyjściem Chrystusa. Jan nie ma pewności, dlatego pyta, a Jezus odpowiada, ale odpowiada w dość nietypowy sposób. Otóż mówi o znakach, które towarzyszą Jego przyjściu: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię.

Jezus mówi o owocach swojej działalności. Jeśli chcemy odpowiedzieć sobie na pytanie o to, czy przyjmuję Jezusa do mojego serca, również muszę popatrzeć na owoce. Warto w tym miejscu rozważyć fragment listu do Galatów (Ga 5, 22-23) w którym św. Paweł pisze o owocach Ducha Świętego. Są to: miłość, radość, pokój, cierpliwość, życzliwość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Jeżeli naszym życiem kierują właśnie te wartości, wtedy z pewnością możemy powiedzieć, że Jezus Chrystus przyszedł i zamieszkał w naszych sercach.

kl. Maciej Lewczuk SP