IV Niedziela Adwentu

IV Niedziela Adwentu

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego.
Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. Ew

Mt 1, 18-24

 

W dzisiejszej Ewangelii możemy dostrzec dwa porządki. Pierwszy to tradycja, jaka obowiązywała w Izraelu za czasów Jezusa. Polegała ona na tym, że na ślubnym kobiercu stawali obok siebie dorosły mężczyzna (prawdopodobnie był po trzydziestym roku życia, bo wtedy mógł zapewnić byt swojej rodzinie) i młodziutka dziewczyna (Maryja miała wówczas ok. 14 lat). Po ślubie, według zwyczaju, małżonkowie nie zamieszkiwali jeszcze razem, ale już byli sobie przeznaczeni. To jest perspektywa, plany ludzi.

W tym samym fragmencie mamy jeszcze inną perspektywę – Boże plany. W tych planach ważne jest podkreślenie przez autora natchnionego słów ,,nim zamieszkali razem”.  To sformułowanie i zaznaczenie, że Józef był człowiekiem sprawiedliwym jest fundamentem do wkroczenia Bożych zamiarów.

Maryja poczęła z Ducha Świętego. Bóg wszedł - można tak powiedzieć - z butami w plany Józefa i jego Małżonki. Po co? Po to, by wszyscy wiedzieli, że to jest Jego działanie, że to za sprawą Ducha Świętego.


Działaniem Boga w naszym życiu mogą być różne wydarzenia, które - jak świętych Rodziców - wprawią nas w zakłopotanie.  Czy dostrzegam działanie Ducha Świętego w moim życiu w mojej codzienności?

Zatrzymajmy się jeszcze przy zakłopotaniu Józefa. Maryja jest w ciąży i Józef wie, że to nie jest jego dziecko. Jest człowiekiem sprawiedliwym, nie chce wystawić Jej na zniesławienie. Kocha Ją, a to znaczy, że chce dla Niej dobra. Postanawia Ją oddalić. Zostawić! Zerwać ślubną obietnicę!

Czy to jest Boża wola? Przecież Ojciec wybrał go na ziemskiego ojca dla swego Syna!  To dlatego do Józefa przychodzi Anioł Pański – wysłannik od Boga. Uspokaja on Józefa. Oznajmia, że to, co się właśnie dzieje, jest Bożym działaniem, planem zabawienia. Mimo, że Józef chce dobra zamierzając oddalić Maryję, to ma Ją wziąć do siebie. To na pewno pociągnie za sobą plotki i domysły. Ale dla człowieka sprawiedliwego najważniejsza jest wola Boża, dlatego po przebudzeniu Józef wziął Maryję do siebie.

Czy wzorem św. Józefa w te nadchodzące Święta przyjmę Jezusa do siebie? Czy zaproszę Go do mojego życia? Czy wpuszczę Go do mojego domu?

kl. Tomasz Świtała SP